przychodnia
Nasza Przychodnia Weterynaryjna Elżbieta Piechocka
Białobrzegi · MAZOWIECKIE
4.5(63)
Informacje o placówce
Nasza Przychodnia Weterynaryjna Elżbieta Piechocka to przychodnia w mieście Białobrzegi. Sprawdź dane kontaktowe i dostępne opcje umówienia wizyty. Adres placówki: Składowa 2, Białobrzegi.
Godziny otwarcia
- Dziś (Niedziela)
- Zamknięte
- Poniedziałek
- 09:00–18:00
- Wtorek
- 09:00–18:00
- Środa
- 09:00–18:00
- Czwartek
- 09:00–18:00
- Piątek
- 09:00–18:00
- Sobota
- 09:00–12:00
Opinie
1.0
"Długo zastanawiałam się nad wystawieniem tej opinii, ale po rozmowach na forum poświęconym kotom oraz z drugim weterynarzem - który, zachowując profesjonalizm, nie oceniał metod tej przychodni, ale nie ukrywał zdziwienia - postanowiłam opisać swoją sytuację. W grudniu przygarnęłam dorosłą kotkę o nieznanej historii i zgłosiłam się do tej przychodni na podstawowy przegląd. Już wtedy pytałam, czy można sprawdzić, czy kotka jest wysterylizowana. Otrzymałam informację, że w praktyce można to ocenić jedynie przez USG lub dopiero podczas zabiegu. Na kolejnej wizycie zalecono podawanie tabletek antykoncepcyjnych raz w tygodniu, rzekomo w celu przygotowania kotki do sterylizacji. Zastosowałam się do zaleceń, choć zgłaszałam swoje obawy mówiąc, że słyszałam o możliwych skutkach ubocznych - zapewniono mnie żeby sie tym nie martwić. W dniu zabiegu wykonano USG, na którym nie uwidoczniono narządów rozrodczych. Mimo, że tego dnia akurat zadzwonilam przed zabiegiem to nie zostałam jednak poinformowana o tym wyniku ani o możliwych opcjach dalszego postępowania - podjęto decyzję o operacji. Po zabiegu usłyszałam, że nie znaleziono ani narządów, ani nawet ich kikutów, więc nie są w stanie stwierdzić, czy kotka była wcześniej sterylizowana. Jednocześnie jako możliwą przyczynę wskazano podawane wcześniej tabletki hormonalne, które mogły sprawić, że narządy stały się niewidoczne. To rodzi dla mnie zasadnicze pytanie - dlaczego w takim razie zalecono ich podawanie przed planowanym zabiegiem? Dodatkowo nie zaproponowano mi żadnych alternatywnych metod diagnostycznych ani nie poinformowano, że istnieje możliwość sprawdzenia obecności tkanki jajnikowej poprzez badania krwi (o tym dowiedzialam sie na grupie wlascicieli kotów), zanim podejmie się decyzję o operacyjnym otwarciu jamy brzusznej. W efekcie kotka przeszła inwazyjny zabieg, który nie przyniósł żadnego rezultatu diagnostycznego, a jedynie naraził ją na niepotrzebny stres, osłabienie i rekonwalescencję. Największym problemem w tej sytuacji był dla mnie brak komunikacji i przedstawienia możliwych scenariuszy przed podjęciem decyzji o operacji. Niestety, na podstawie tego doświadczenia nie mogę polecić tej przychodni."
1.0
"Niestety nie polecam „Nasza Przychodnia Weterynaryjna”. Panie są miłe i mają dobre podejście do zwierząt i na tym kończą się pozytywy. Trafiliśmy do tej przychodni tylko dlatego, że nasz stały weterynarz był na urlopie. Pies zachorował z naszej winy po podaniu kości dostał silnego zatwardzenia. Usłyszeliśmy, że „to nic poważnego” i że leczenie szybko przyniesie efekty. Tak się jednak nie stało. Przez około 2 tygodnie codziennie przyjeżdżaliśmy z psem do przychodni, słysząc za każdym razem: „proszę przyjechać jeszcze jutro”. Pies miał wykonywane lewatywy dzień w dzień, czasami nawet 2–3 razy dziennie, bo bardzo się napinał i nie był w stanie załatwić się w domu. Codzienne koszty leczenia przez 2 tygodnie troszkę kosztowało niestety..ale dla nas zdrowie psa było najważniejsze więc płaciliśmy, wierząc, że leczenie jest właściwe. Po Świętach Bożego Narodzenia klinika była kilka dni zamknięta. Stan psa się nie poprawił, więc ponownie został u nich tym razem na 3 dni i noce. Usłyszeliśmy, że jest bardzo grzeczny i zostanie pod obserwacją. Aż do momentu, gdy zadzwonił telefon z informacją, że pies w nocy wyszedł z klatki i zjadł folię oraz papier, po czym pani weterynarz stwierdziła, że „nie jest w stanie pomóc”. Po niemal dwóch tygodniach leczenia, ogromnych kosztach i cierpieniu psa usłyszeć, że lekarz „nie może pomóc” to był dla nas szok, załamanie nerwowe, płacz i ogromna bezsilność. Natychmiast odebraliśmy psa i skontaktowaliśmy się z naszym weterynarzem. Po przejrzeniu całej dokumentacji (RTG, USG itd.) był zszokowany ilością lewatyw i stwierdził, że problem można było rozwiązać w jeden dzień. Skierował nas do kliniki w Warszawie, gdzie okazało się, że pies nie ma problemów jelitowych, tylko problem z kręgosłupem wypadnięty kręg, przez który nie mógł się załatwić. Co najważniejsze już następnego dnia po wizycie w Warszawie pies normalnie się załatwił i całkowicie przestał się napinać, co tylko potwierdziło, jak bardzo wcześniejsze leczenie było nietrafione. Bardzo żałujemy, że tak późno pojechaliśmy do innego specjalisty. Do tej kliniki nie wrócimy już nigdy i z czystym sumieniem nie możemy jej polecić, mimo miłej obsługi. W leczeniu liczy się wiedza, trafna diagnoza i skuteczność a tego tutaj niestety zabrakło."
1.0
"Bardziej niekompetentnej pani pseudo weterynarz nie widziałem. Pani po spojrzeniu w oczy oceniła stan zdrowia kota na dobry i skasował mnie na 210zł ( cena wizyty pseudo przebadania kota bez sprawdzenia nawet temperatury oraz kropli do uszu). Dobrze że następnego dnia wybrałem się do dobrego weterynarza który stwierdził zapalnie uszu u kota. Pani nawet nie zbadała uszu kota mimo mojej prośby nie sprawdziła wydzieliny z uszu pod mikroskopem. Uprzedzam że uszy bolały kota już wcześniej i nie nabawił się zapalenia z dnia na dzień. Dodatkowo następnego dnia weterynarz skasował mnie na 120 zł za antybiotyki dla kota i pełne badania. Kotek czuje się lepiej. NIE POLECAM ROBIENIE KLIJENTÓW NA EMPATYCZNE ZACHOWANIE DO ZWIERZĄT !!!"
1.0
"Opinia negatywna. Pomimo ustalonej godziny czas oczenia 1 godzina. Nie wiem po co ustalane są godziny skoro ich nikt nie pilnuje. Szanujmy swój czas. Jak jest opóźnienie nie to wystarczy zadzwonić i powiadomić. Jestem tu ostatni raz. Nie polecam"
5.0
"Bardzo profesjonalne podejście, oraz ogromna empatia w stosunku do zwierząt."